Oświadczenie Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych w sprawie tzw. drugiej ustawy deubekizacyjnej.

 Sejm RP w dniu 16.12.2016 r. przyjął ustawę o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin, zwaną potocznie „drugą ustawą deubekizacyjną”.

 

Ten akt prawny po 25 latach od odzyskania przez Polskę niepodległości przywraca elementarną sprawiedliwość społeczną. Zawarte w ustawie normy prawne odbierające przywileje funkcjonariuszom okupanta sowieckiego były długo oczekiwane w środowisku kombatantów Narodowych Sił Zbrojnych. Wielu żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego nie doczekało tej ustawy, a niektórzy do końca nie ujawnili się, wnioskując, że suwerenność III RP nadal jest pozorna, skoro nadal utrzymywane są przywileje dla kolaborantów.

 

Kombatanci Narodowych Sił Zbrojnych i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego tworzyli najliczniejszą formację zbrojną i najdłużej utrzymującą zwarte struktury organizacyjne, która walczyła z okupantem sowieckim po zakończeniu II wojny światowej. Urząd Bezpieczeństwa był podstawową strukturą okupacyjnej administracji sowieckiej stworzoną do walki z ostatnimi żołnierzami wolnej Polski. Funkcjonariusze UB mordowali, torturowali, więzili żołnierzy Podziemnego Państwa Polskiego. Do lat 70-tych UB-ecy prześladowali żołnierzy NSZ za prowadzoną przez nich walkę o niepodległość Polski. Przez cały okres drugiej okupacji sowieckiej (1944-1989) rodziny i krewni żołnierzy podziemia niepodległościowego byli śledzeni, nachodzeni w domach i szykanowani przez UB-eków. Nie pozwalano im i ich dzieciom na edukację, pozbawiono majątków i utrudniano możliwości zarobkowe w stworzonym przez okupanta komunistycznym państwie totalitarnym.

 

Urząd Bezpieczeństwa był zmilitaryzowaną policją polityczną stworzoną na ziemiach polskich po wkroczeniu okupanta sowieckiego. Był tworzony pod kuratelą i na wzór sowieckiej służby bezpieczeństwa – NKWD. Pierwsze pokolenie funkcjonariuszy UB było szkolone bezpośrednio przez oficerów NKWD, którzy przez wiele lat po II wojnie światowej nadal pozostawali w strukturach UB, żeby mieć nad nimi kontrolę.

 

Oficerowie NKWD, którzy szkolili pierwszych UB-eków, należeli do formacji, która zorganizowała w 1929 roku tzw. „Akcję Polską” uśmiercając 125 tysięcy Polaków na dawnych ziemiach I Rzeczypospolitej, zorganizowali 4 transporty dla 2,5 miliona obywateli polskich do sowieckich obozów koncentracyjnych zwanych łagrami, rozstrzeliwali polskich oficerów w Katyniu, zorganizowali operację niemeńską uśmiercając kilkanaście tysięcy Polaków, stworzyli na ziemiach polskich około 200 sowieckich obóz koncentracyjnych i obozów pracy dla Polaków po zakończeniu II wojny światowej.

 

Większość pierwszych oficerów UB nie miała pochodzenia polskiego. Według badań prof. Krzysztofa Szwagrzyka[1], który zebrał dane z teczek osobowych UB-eków od szczebla komendanta powiatowego wzwyż, 37 procent tych funkcjonariuszy zadeklarowało pochodzenie narodowe żydowskie lub wyznanie mojżeszowe u siebie lub swoich rodziców. Poza nimi w kadrze dowódczej UB było wielu Rosjan, Białorusinów i Ukraińców. Osoby pochodzenia polskiego stanowiły mniejszość. Łatwiej było pozyskać do aparatu okupacyjnego osoby niezwiązane lub nieutożsamiające się z polskością i tradycją państwa polskiego.

 

Pochodzenie oficerów UB  nie powinno dziwić, jeśli weźmie się pod uwagę, że formacja ta została stworzona po wojnie przez okupanta sowieckiego, który zaledwie kilka lat wcześniej, w sojuszu i ścisłym współdziałaniu z III Rzeszą Adolfa Hitlera zaatakował Polskę i okupował połowę terytorium Państwa Polskiego. Ten sam okupant sowiecki powrócił po 1944 roku, z tym samym celem trwałego okupowania ziem polskich.

 

Celem utworzenia UB przez okupanta sowieckiego było zorganizowanie specjalnej służby, która za pomocą krwawych metod zapewni trwałe panowanie Związku Sowieckiego nad Polską. Funkcjonariusze rekrutowani do służby byli weryfikowani pod względem lojalności Związkowi Sowieckiemu i składali przysięgę, której rota odwoływała się do trwałej przyjaźni ze Związkiem Sowieckim. Pochodzenie z rodzin o tradycjach patriotycznych i niepodległościowych dyskwalifikowało kandydatów do służby w UB.

 

Funkcjonariusze i ich rodziny mieli zagwarantowaną uprzywilejowaną pozycję na okupowanych przez sowietów ziemiach polskich. Za służbę okupantowi byli wynagradzani wysokimi pensjami, dostępem do specjalnie dla nich zaopatrywanych sklepów branżowych, wysokimi emeryturami. Konsekwencją przedłużającej się okupacji sowieckiej było wrażenie trwałości narzuconego systemu. Trzy pokolenia Polaków wychowały się pod okupacją sowiecką, zanim ostatni umundurowani żołnierze Armii Czerwonej opuścili ziemie polskie w 1993 roku. Poczucie stabilności sytuacji politycznej i liczne przywileje sprawiały, że dla osób, które z domów rodzinnych nie wyniosły tradycji niepodległościowej, była to atrakcyjna droga kariery.

 

W środowisku Narodowych Sił Zbrojnych nie uważamy, żeby brak świadomości i chęć robienia kariery usprawiedliwiały służbę w strukturze stworzonej przez okupanta sowieckiego, której celem było zniewolenie Polaków i podporządkowanie Związkowi Sowieckiemu. Nieświadomość nie usprawiedliwia.

 

Dla kombatantów NSZ, którzy walczyli na równi z oboma okupantami Polski, zarówno Niemcami jak i sowietami, niczym nie różni się służba w jednostkach SS tworzonych przez Niemców, od służby w formacjach stworzonych przez Sowietów. Jedno i drugie jest kolaboracją i służbą okupantowi i tak powinno być traktowane.

 

Niestety, ustawa została uchwalona o 25 lat za późno. Ten długi okres powrotu do normalności, wyzbywania się pozostałości administracji stworzonej przez okupanta sowieckiego i dostosowywania tej administracji do potrzeb narodowych polskich, sprawia, że wywołuje ona wiele indywidualnych tragedii. W okresie przejściowym w III RP, od okupacji do odzyskiwania suwerenności, ukształtowała się duża grupa osób, które służyły na rzecz okupanta sowieckiego, a potem miały znaczne zasługi w III RP.

 

Te indywidualne przypadki nie powinny przysłaniać szerszego procesu, który jest bardzo pożądany z punktu widzenia suwerenności Polski i elementarnej sprawiedliwości społecznej. Jeśli Polska w przyszłości ma utrzymać suwerenność, to ze względów wychowawczych i edukacyjnych dla młodego pokolenia i całego społeczeństwa musi być jasno wyznaczona granica, która oddziela służbę Polsce od służby okupantowi lub obcym ośrodkom władzy.

 

Bez tej jasno i konsekwentnie wytyczonej granicy nie sposób wychować urzędników państwowych, funkcjonariuszy, żołnierzy i obywateli do służby na rzecz suwerenności Polski. Demoralizujące jest zrównywanie służby na rzecz niepodległości Polski z kolaboracją lub sam brak potępienia służby na rzecz okupanta. Jeśli Polska ma na trwałe stać się suwerennym krajem, to postawy wysługiwania się obcym muszą być przykładnie i z wszelkimi konsekwencjami karane. Tylko tak, jako społeczeństwo i naród, uchronimy się przed demoralizacją i zachowamy wewnętrzną jedność.

 

Odebranie przywilejów funkcjonariuszom formacji stworzonej przez okupanta sowieckiego jest jak najbardziej słuszne i zgodne z polskim interesem narodowym.

 

Karol Wołek

Prezes Zarządu Głównego Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych

 



[1] K. Szwagrzyk, „Nie tylko Morel”, Nasz Dziennik, piątek, 28 stycznia 2011, Nr 22 (3953); http://nsz.com.pl/index.php/artykuly-i-opracowania/1002-dr-hab-krzysztof-szwagrzyk-qw-komunistycznej-bezpiece-ydzi-zajmowali-niemal-poow-stanowiskq