Dnia 1 marca 2012 odbędzie się marsz w hołdzie żołnierzom wyklętym we Wrocławiu.
Patronat honorowy nad marszem sprawuje Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych i Stowarzyszenie Żołnierzy AK i WiN im. mjr "Zapory".
Plan uroczystości: 18:00 - msza święta w Kościele Garnizonowym p.w. Św. Elżbiety. 19:00 - zbiórka przy Kościele Garnizonowym obok Rynku. Tak jak rok temu, marsz przejdzie przez Rynek pod Pomnik Ofiar Stalinizmu. Będą pochodnie i race.
Tak wyglądał marsz we Wrocławiu 1 marca 2011 roku:
Relacja z marszu ku czci Żołnierzy Wyklętych 1 marca 2012
Około godziny 19 po Mszy Świętej spod Kościoła Garnizonowego wyruszyła manifestacja ku czci Żołnierzy Wyklętych. Polska Agencja Prasowa oszacowała, że zgromadzonych było ok. 1000 uczestników, Gazeta Wrocławska oraz lokalny portal MMWrocław podaje liczbę 2000 osób. Manifestacja przeszła przez Rynek, deptakiem przy Świdnickiej pod Pomnik Rotmistrza Pileckiego. Niesiono biało-czerwone flagi, portrety Żołnierzy Wyklętych, palono pochodnie i kolorowe race.
W tłumie widać było dwa przygotowane specjalnie na tą okazję transparenty: "Powstańcza Armio Wyklęta - Śląsk Wrocław o Was pamięta" oraz "Żołnierzom Wyklętym - Narodowe Odrodzenie Polski" z herbem Związku Jaszczurczego. Prócz tego sporo transparentów kibiców zarówno Śląska Wrocław, Sparty Wrocław jak i wspomnianego Narodowego Odrodzenia Polski, a także Solidarnych 2010. Pod pomnikiem Rotmistrza Pileckiego głos zabrał Łukasz Burdyk z Narodowego Odrodzenia Polski, który jako organizator akcji podziękował zgromadzonym za przybycie i wygłosił krótkie przemówienie:
"Witam wszystkich i imieniu organizatorów dziękuję za udział w marszu. Chciałbym zacząć od przypomnienia słów Stanisława Żochowskiego, żołnierza Narodowych Sił Zbrojnych, który tak pisał po latach walki: "Wiosna topi bałwany, ale te ulepione z propagandy i dezinformacji trwają". Kiedy rok temu pierwszy raz obchodziliśmy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych chcieliśmy wierzyć, że propaganda komunistyczna i ignorancja III RP wyparowały bezpowrotnie. Symbolicznie do tego dnia wyklętymi był Łupaszko, Kuraś-Ogień, rotmistrz Pilecki i wielu innych. Zasłużenie przywróceni zostali oni pamięci narodowej Polaków.
Ale okazuje się, że wolność słowa, prawda i pamięć w demoliberalnej rzeczywistości reglamentowana jest przez poprawność polityczną. Jest kategoria formacji, postaci i wartości, które skutecznie próbuje się obrzydzać lub po cichu wykluczać i zamiatać na śmietnik historii. Czyż nie jest do dnia dzisiejszego obrzydzana Grupa "Szańca", która jako pierwsza głośno mówiła o dwóch wrogach i nie potrzebowała do tego tragizmu powstania warszawskiego i doświadczenia "procesu szesnastu"? Czyż nie pomniejsza się roli Narodowych Sił Zbrojnych, które jako pierwsze zwalczały tych dwóch wrogów i likwidowały czerwonych i brunatnych kolaborantów? Czyż nie próbuje się wykluczyć Mieczysława Dziemieszkiewicza "Roja", który choć młody wiekiem poprzysiągł "śmierć wrogom Ojczyzny"?
I czy nie jest wyklętym do dnia dzisiejszego Adam Doboszyński - polityczny żołnierz, który postanowił nie zatrzymywać się w pół drogi i zapłacił za to najwyższą cenę. I my również nie powinniśmy zatrzymywać się w pół drogi w przywracaniu całej prawdy, aby Bohaterom stawiać pomniki, a wątpliwe autorytety usuwać z piedestału. Nie zapomnimy o nich. Nie pozwolimy zapomnieć naszym dzieciom. Nie pozwolimy pomijać ich historykom, nie pozwolimy opluwać dziennikarzom, nie pozwolimy przemilczać ich pamięci politykom. Czas, aby wiosna pamięci przyszła też dla nich!